The Factory, Hiroko Oyamada
systemy-codzienności
/
„Fabryka”, debiut Hiroko Oyamady, to krótka i pozornie spokojna książka, w której pod prostą powierzchnią od początku pracuje coś niejasnego.
Fabuła splata ze sobą perspektywy trzech bohaterów zatrudnionych w ogromnej fabryce – organizacji tak rozległej i złożonej, że zaczyna przypominać autonomiczny świat rządzący się własnymi prawami. Wykonują zadania, których znaczenia nikt nie potrafi jasno wyjaśnić, a sama fabryka sprawia wrażenie systemu istniejącego wyłącznie dla siebie. Im dłużej trwa ten stan, tym bardziej zaciera się granica między codziennością a absurdem. Pod powierzchnią proceduralnego porządku pojawiają się pęknięcia, przez które do świata fabryki przedostaje się coś dziwnego i nieuchwytnego, co stopniowo rozsadza ten sterylny ład.

ONTOLOGIA NATURY
Fabryka nie jest tu tylko miejscem pracy. Organizuje czas, przestrzeń i świadomość pracowników. Bohaterowie coraz słabiej rozumieją sens własnych obowiązków, a ich tożsamość rozpływa się w bezosobowych procedurach.
Ludzie pracują, wykonują polecenia, znikają w rytmie organizacji, ale ich życie wewnętrzne i indywidualne napięcia są niemal wymazane. Fabryka działa, ale działa tak, jakby jej jedynym celem było dalsze działanie.
W takim świecie zwierzęta stają się czymś, czego system nie potrafi całkowicie podporządkować - zaczynają pełnić funkcję pęknięcia w racjonalnym porządku fabryki.
Ptaki, mech i kuro — te dziwne, trudne do jednoznacznego sklasyfikowania stworzenia — zaczynają wydawać się bardziej rzeczywiste niż ludzie. Mają rytm, ciało, zachowania, cykle, środowisko. Są opisane z większą uwagą niż bohaterowie. Narracja zatrzymuje się przy ich anatomii, ruchu, rozmnażaniu, obecności w przestrzeni. Biologiczny świat ma tu większy ciężar niż system fabryki i ludzie, którzy dali się w nim rozpuścić.
Ptaki są szczególnie interesujące, ponieważ stale przekraczają granice wyznaczone przez fabrykę. Przemieszczają się swobodnie pomiędzy wnętrzem i zewnętrzem, ignorując podziały istotne dla ludzi. Reprezentują perspektywę pozaludzką — świat, który istnieje obok korporacyjnej logiki i nie podlega jej regułom. Natura przenika fabrykę od środka, pojawia się w jej szczelinach i stopniowo rozmywa granice między tym, co ludzkie, zwierzęce i organizacyjne. Jest sygnałem, że świat nie daje się całkowicie zamknąć w ludzkich kategoriach pracy, użyteczności i kontroli.
I tu pęka cała hierarchia:
-zwierzęta są biologicznie ograniczone, ale egzystencjalnie zakorzenione; ludzie są teoretycznie wolni, ale egzystencjalnie zawieszeni w pustce-
Natura nie burzy dystopii. Odsłania tylko, że jej porządek od początku był pusty. Fabryka może mieć regulaminy, działy, przepustki, zadania i wewnętrzną hierarchię, ale wobec ptaków, mchu i kuro wygląda jak sztuczny porządek bez zakorzenienia. Jest potwornie precyzyjna, ale ostatecznie jest martwa i pozbawiona racji bytu.
Im więcej dowiadujemy się o zwierzętach, tym bardziej uderza pustka ludzi. Powstaje pytanie: kto tutaj naprawdę żyje?
CZAS NIELINIOWY
Czas w tej powieści zachowuje się podobnie jak przestrzeń w snach. Nie jest całkowicie chaotyczny, ale wymyka się zwykłej chronologii.
W klasycznej powieści czas jest związany z rozwojem bohatera. U Prousta, Manna czy Murakamiego upływ czasu oznacza przemianę świadomości. U Oyamady bohaterowie prawie się nie rozwijają. Skoro nie ma wyraźnej przemiany wewnętrznej, czas traci swoje tradycyjne znaczenie.
Czas staje się tu bardziej ekologiczny niż psychologiczny: nie opisuje już przemiany jednej świadomości, lecz rytmy, relacje i obiegi całego środowiska, w którym ludzie istnieją obok ptaków, mchu, kuro i samej fabryki.
Ten sam efekt daje zmiana perspektyw. Kiedy to samo zdarzenie oglądamy przez kilka osób, nie dostajemy pełniejszego obrazu, jak w klasycznej powieści realistycznej. Raczej tracimy pewność, która wersja rzeczywistości jest właściwa. Nagłe urwania scen i przeskoki między miejscami wzmacniają to wrażenie: czasem obserwujemy dział księgowości, czasem badania mchu, czasem zwierzęta, czasem czyjeś mieszkanie. Jakby kamera należała nie do człowieka, lecz do samej fabryki.
Człowiek przestaje wyznaczać rytm tej opowieści. Rytm zaczyna należeć do fabryki, a sam czas zostaje podporządkowany logice organizacji, nie logice ludzkiego doświadczenia.
EGZYSTENCJALIZM DOBROBYTU
Gdy czytałem Oyamadę, wracały do mnie skojarzenia z „Procesem” i „Zamkiem” Franza Kafki, „Pustynią Tatarów” Dina Buzzatiego czy „Kobietą z wydm” Kōbō Abe. To książki o człowieku wrzuconym w rzeczywistość, której reguł nie rozumie i nad którą nie potrafi zapanować.
W klasycznej literaturze egzystencjalnej konfrontacja z bezsensem świata rodzi ciężar wolności i konieczność samookreślenia się w świecie. U Oyamady ten lęk zostaje zneutralizowany. System korporacyjny zdejmuje z jednostki obowiązek szukania sensu, oferując w zamian bezpieczną, instytucjonalną narkozę.
U niej rzeczywistość jest bardzo wygodna. Fabryka karmi, płaci na czas, daje mieszkanie, zapewnia stabilizację. System odbiera ci tożsamość, ale w zamian oferuje bezpieczeństwo. W tym wszystkim niepokoi jedno: ta wymiana okazuje się zaskakująco atrakcyjna.
Bohaterowie nie sprawiają wrażenia ludzi uwięzionych. Przeciwnie. Stopniowo zrastają się z logiką fabryki i odczuwają swoją egzystencję jako coś, co zaczyna się i kończy na karcie magnetycznej otwierającej bramę zakładu.
Paradoksalnie – choć wszystko wydaje się tam tymczasowe i zawieszone w próżni, z czasem właśnie ta tymczasowość staje się jedyną trwałą rzeczywistością.
Książka jest krótka, ale nie daje się łatwo przejść. Fabuła nie niesie, bohaterowie nie przyciągają, sama fabryka niczego nie ujawnia. Nie wiemy nawet, co produkuje.
Książka nie wciąga historią, tylko rozmyciem, które podejrzanie łatwo rozpoznać. Człowiek przestaje być jej centrum i właśnie to przesunięcie wydaje mi się najciekawsze. Nie czytam tego jako braku. Raczej jako ciche, posthumanistyczne pęknięcie w powieści: człowiek nie znika, ale traci uprzywilejowane miejsce. Zostaje jednym z elementów układu podporządkowanego systemowi, który działa, choć nie posiada żadnej ontologicznej jasności.
To nie jest świat zupełnie obcy. I właśnie w tym problem.
Więcej
systemy-codzienności

Dziewczyna z konbini, Sayaka Murata
W przygotowaniu ...
systemy-codzienności
/
25 lip 2026

The Hole, Hiroko Oyamada
Dziura unieruchamia i zamyka w konkretnym punkcie. Pokazuje, że rezygnacja z miejskiego etatu nie owocuje egzystencjalną próżnią, lecz natychmiastowym zassaniem przez inną, zastaną strukturę tradycyjnego mikroświata.
systemy-codzienności
/
16 cze 2026